Początek.

Szukałam w życiu odrobiny szczęścia.
Zawsze wiedziałam, że niezależnie od tego co będę w życiu robić, to będzie mój nadrzędny cel.
Nigdy nie pchałam się przed szereg. Ani nie starałam się imponować, publikując tysiąc pięćset statusów dziennie na portalach społecznościowych, żeby się „pokazać” jak typowy Polak.
Mieszkam w Polsce w małym mieście.
Nie mam bogatych krewnych, tylko kredyt w banku. 
Posiadam proste wartości. Wierzę, że szczere intencje i uczciwa praca zawsze owocują. Nawet jeśli nieraz dostaje się za nie po nosie.
To co przychodzi szybko i łatwo z reguły trwa tylko chwilę, a potem znika gdzieś w kosmosie, sprawiając wielki zawód. Natomiast plany wymagające wysiłku i zaangażowania, nigdy nie rozpływają się jak bańka mydlana tylko procentują.
I tak było ze mną.
W zeszłym roku po mojej pierwszej wizycie w Chinach obiecałam sobie, że nie będę się więcej cykać Państwa Środka, tylko zmuszę swoje szare komórki, by zrobiły wszystko, aby móc studiować w Azji.
Po sześciu tygodniach w Sichuanie latem 2013, pokochałam to miejsce na tyle, że postanowiłam tam osiąść na dłużej.
Udało mi się zdobyć wszelkie dokumenty pozwalające na uzyskanie stypendium w Sichuan University
w Chengdu, ale oczywiście było to zbyt piękne, by mogło być prawdziwe. Dlatego też moja Uczelnia postanowiła ostudzić mój zapał i ,,przypadkiem” zgubiła me dokumenty aplikacyjne. Wytworzyło się swoiste Roswell w kręgu tajemnic, każdy twierdził, że papiery gdzieś wsiąkły, więc pewnie zabrało je UFO.
Złapałam doła na kilka miesięcy, z którego ciężko było mi się wykaraskać. Na każdą wzmiankę o Chinach malował się mi na twarzy klasyczny ,,ból dupy” i gasłam. 
Przypadkiem znalazłam inną ofertę stypendialną, więc rozpoczęłam cały proces przygotowań od początku. Kolejne miesiące mijały, ja nie wiedziałam, czy moja szklanka jest do połowy pusta czy pełna i czekałam.
Dostałam swoją nagrodę za cierpliwość.
11 lipca 2014r rząd chiński opublikował listę stypendystów.
A niej było MOJE!!! nazwisko!
I nastała jasność.
Napisałam swoje marzenie we wrześniu 2013r, w jednej z chińskich szkół,
gdzie pracowałam jako wolontariusz. To była dobra wróżba!

Podobne Wpisy

4 Komentarze

  1. M. mówi

    jesteś najlepszym przykładem, że chcieć to móc! ;*

  2. Marcela mówi

    oh! Dziękuję Ci za ten post! zmotywowałaś mnie do dążenie do swoich marzeń!

  3. Marta LifeTaste.pl mówi

    Optymistyczna historia. Może tak własnie miało być i to UFO o Ciebie zadbało? 😉 Powodzenia!

Skomentuj

Adres e-mail nie zostanie upubliczniony.