Praca w Chinach – czy trudno ją znaleźć?

Nigdy nie myślałam, że kiedyś spakuję walizki, kupię bilet i pofrunę do Chin. I to bynajmniej nie na wycieczkę. Jest tu wiele rzeczy, które mi przeszkadza i denerwuje, ale z drugiej strony mam niesamowite ciągoty do tego kraju. Teraz, gdy przeprowadzałam się bardziej świadomie, nie szukałam pracy na tzw. pałę. Było zupełnie odwrotnie. Dzisiaj opowiem Wam, przez jakie perypetie pracownicze przechodziłam do tej pory w Państwie Środka. Odpowiem na pytanie, czy trudno znaleźć pracę w Chinach.

Gdzie należy szukać pracy?

Z doświadczenia mogę powiedzieć, że najłatwiej znajduje się pracę przez chiński WeChat. WeChat posiada mnóstwo grup tematycznych – od takich, w których polecają gdzie najlepiej zjeść, po grupy z wydarzeniami, wymianą przedmiotów itp. Największą bazę stanowią grupy z ofertami pracy. Trik polega na tym, że samemu nie można takiej grupy wyszukać i potrzebne jest zaproszenie od osoby, która do niej należy. Czasami można komuś zapłacić za dodanie do danej grupy. Aplikacja WeChat to bardzo potężne narzędzie w Chinach, bez którego trudno jest cokolwiek załatwić.

Drugą opcję stanowią strony internetowe dla obcokrajowców, do których mają dostęp potencjalni chińscy pracodawcy. Praktycznie każde większe miasto posiada swoją stronę. Ja na przykład korzystam z Go Chengdu i tam przeglądam ogłoszenia. W ten sposób znalazłam swoją obecną pracę.

Trzecia metoda polega na szczęściu. W Chinach często to praca szuka człowieka, nie człowiek pracy – jednak pamiętajmy, że mówimy o pierwiastku zagranicznym. Kilkukrotnie to ludzie z różnych szkół czy firm zaczepiali mnie na ulicy, oferując pracę. Nie musiałam się specjalnie wysilać. To działa, aczkolwiek trzeba być ostrożnym. Pisałam kiedyś, że raz zaczepiła mnie na ulicy Chinka, oferując pozycję nauczyciela angielskiego, a potem przewiozła na motorze, żeby pokazać mi szkołę. Oczywiście nie było to specjalnie mądre dać się „porwać” osobie trzeciej, ale mam czuja do ludzi i jej zaufałam. W ten sposób dwa lata temu dostałam pracę w szkole publicznej.

Ostatnim ważnym elementem są kontakty. Jest to szczególnie istotne przy lepszych, prestiżowych stanowiskach, jak również przy pracach dorywczych za duże pieniądze. To, kogo znasz, stanowi 70–80% Twojego sukcesu w Chinach.

W jakich sektorach najczęściej pracują obcokrajowcy w Chinach?

Zdecydowana większość z Nas zatrudniona jest tutaj jako nauczyciel języka angielskiego. Szkół językowych w Chinach jest całe mnóstwo, a rodzice płacą grube pieniądze za kursy językowe dla swoich dzieci, czasami nawet za 2–3 lata z góry. W zasadzie codziennie organizowane są nabory do pracy w różnych szkołach, więc moce przerobowe białych ludzi są ogromne.

Modeling to kolejna dziedzina. Pragnę zauważyć, że nie chodzi tutaj o high fashion i wybiegi, ale na przykład zdjęcia do reklam, stanie w supermarkecie i uśmiechanie się, rozdawanie upominków podczas uroczystości. Są za to bardzo dobre stawki, aczkolwiek modeling jest mało stabilnym źródłem dochodu.

Ekspert – czasami potrzebują obcokrajowca, który nie będzie musiał się odzywać podczas spotkania, ale zrobi poważną minę i poudaje, że się na czymś zna. Na przykład raz zdarzyło mi się udawać znawcę wina – moja praca polegała na tym, że musiałam przywdziać długą kieckę i szpilki, a potem próbować wino. Super sprawa, polecam.

Programista – ci, co znają się na komputerach, pracę znajdą praktycznie na całym świecie. Często potrzebują fachowca, który potrafi stworzyć różne aplikacje czy gry na smartfony.

Praca w klubie – głównie dla dziewczyn. Przychodzi się o umówionej godzinie i się bawi. Można pić alkohol, ale niewiele. Sprawdza się, gdy otwiera się nowa miejscówka i Chińczycy chcą pokazać innym Chińczykom, że bawią się tam biali. Wtedy mają więcej klientów.

Dziewczyny do towarzystwa – dziewczyny KTV, czyli praca w chińskim karaoke. Bardzo dobrze płatna, ale według mnie uwłaczająca. Czeka się w pomieszczeniu, gdzie przychodzi Chińczyk, który wybiera cię, abyś towarzyszyła mu przez cały wieczór/noc w pokoju KTV. Masz z nim śpiewać, śmiać się, nalewać alkohol i być maskotką. Chińscy faceci (w sumie nie tylko Chińscy) gdy są wypici, stają się megafrywolni. Wiedzą też, że łatwo jest o prostytutkę na wieczór. Czasami chcą się dobierać do dziewczyn z KTV, niektóre im na to pozwalają, ale jak wiadomo za dodatkowe pieniądze.

To są główne rodzaje prac, jakie można wykonywać na miejscu. Wiadomo, że dochodzą do tego jeszcze inne pozycje, jak na przykład menadżer klubu, tłumacz, menadżer sprzedaży itp. Wszystko zależy od potrzeb i umiejętności.

Praca w Chinach – co z wizą?

Najważniejszy punkt programu. Masz pracę i co teraz? Nie jest łatwo zdobyć wizę pracowniczą. Cały proces biurokracji zajmuje około 3 miesięcy. W przypadku nauczycieli angielskiego trzeba mieć licencjat, zaświadczenie o niekaralności, badania lekarskie (kompleksowe, uwzględniające testy na choroby przenoszone drogą płciową, RTG, EKG itp.), list rekomendacyjny potwierdzający twoje min. 2-letnie doświadczenie zawodowe od momentu uzyskania dyplomu i – tutaj ważne! – jeżeli angielski nie jest Twoim pierwszym językiem, musisz mieć doświadczenie w nauczaniu swojego rodzimego języka – w moim przypadku języka polskiego. Firma, która Cię zatrudnia, powinna pomóc uzyskać dodatkowe dokumenty – oficjalne zaproszenie, certyfikat ekspercki itd. Konieczna będzie zapewne wizyta w Hong Kongu.

Wiele osób ma problem z uzyskaniem wizy pracowniczej, więc decyduje się zapłacić za szkołę, aby uzyskać wizę studencką. Ewentualnie płaci się agencji pośrednictwa za pomoc w uzyskaniu wizy biznesowej wielokrotnego wjazdu.

Więcej o tym, jak odnaleźć się w Chinach, znajdziecie tutaj:

praca w Chinach

praca w Chinach

praca w Chinach

 

praca w Chinach

praca w Chinach

praca w chinach

praca w Chinach

praca w Chinach

praca w Chinach

praca w Chinach

praca w Chinach

praca w Chinach

praca w Chinach

Zapisz

Podobne Wpisy

3 Komentarze

  1. Natalia mówi

    Cały, wielki świat a Ty znalazłaś sobie robotę w Państwie Środka? 🙂 Piszesz o tym „jak przetrwać i nie zwariować”, ja wróciłam po 2 miesiącach i napisałam „jak pojechać do Chin i nie zwariować” 🙂 Polubione!

    1. Daria mówi

      Jestem dziwolągiem, więc pojechałam „do swoich”. Dzięki serdeczne, buziak!

Skomentuj

Adres e-mail nie zostanie upubliczniony.