Afera prezydencka w Korei Południowej

Ostatni rok pod względem politycznym nie był zbyt sprzyjający dla nikogo. Dziwne rzeczy działy się nie tylko w Europie czy Stanach, niezbyt przyjemne wydarzenia dotknęły także Azję, a konkretnie Koreę Południową. Nagle okazało się, że rządząca pani prezydent jest pod wpływem szamanki i to z nią konsultuje najważniejsze decyzje państwowe. Afera prezydencka w Korei odbiła się echem na całym świecie. Dzisiaj poczytacie, o co tam naprawdę chodziło, dlaczego Koreańczycy wyszli na ulice oraz poznacie finał tej historii.

Jak się zaczęła przyjaźń prezydent Park Geun Hie z Choi Sun-sil ?

Znajomość dwóch pań trwała od kilkunastu lat. Szamanka była córką niejakiego Choi Tae-mina, który przewodniczył sekcie Kościół wiecznego życia. Choi Tea-min również znał się z prezydentową i przed swoją śmiercią wmawiał Park Guen Hie, że ma kontakt z jej rodzicami, którzy notabene zostali zamordowani kilkanaście lat wcześniej. Wszystko to było przepełnione czarną magią i egzorcyzmami jak w tanim horrorze. Choi Sun-sil, jego córka, po tym jak on odszedł z tego świata, przejęła rolę ojca i zrobiła tak zwane pranie mózgu prezydentowej. Ingerowała totalnie w jej życie prywatne i służbowe, podejmując za nią decyzje takie jak: w co ma się dziś ubrać, co zjeść czy jak zmienić prawo na swoją korzyść. Okazało się, że szamanka miała wgląd do tajnych dokumentów państwowych. Jak to wyszło? Przeprowadzono śledztwo dziennikarskie, w wyniku którego znaleziono komputer Choi  Sun-sil. Znaleziono w nim edytowane przez nią przemowy prezydentowej oraz inne tajne informacje. Choi Sun-sil tak umiejętnie manipulowała prezydentową, że ta wielokrotnie przekazywała darowizny na fundacje przez nią prowadzone.

Jak zareagowali Koreańczycy na aferę prezydencką?

Atmosfera w Seulu się zagotowała. Ludzie stadnie wyszli na ulice. Nie pomogły przeprosiny prezydentowej oraz obietnice zmiany sztabu doradców. Wszyscy domagali się jej natychmiastowego usunięcia. Park Guen Hie oznajmiła, że nie ustąpi ze stanowiska, musiała interweniować opozycja, żeby ją odwołać. Protestujących Koreańczyków widziałam na własne oczy podczas mojej wizyty w Seulu w lutym, niedaleko pałacu Goyengbok. Nie było to zbyt przyjemne doświadczenie, aura na dworze też nie sprzyjała i jakby potęgowała całą ponurą atmosferę. Dodatkowo protesty przeciw prezydentowej zbiegły się z protestami rodzin ofiar katastrofy Sewol, w której trzy lata temu zginęło ponad 300 osób. Na pokładzie promu znajdowały się oprócz ludzi różnego rodzaju ciężkie ładunki, które spowodowały, że prom się przeciążył i zaczął tonąć. Zginęło mnóstwo młodzieży, a załoga statku okazała się kompletnie nieodpowiedzialna, uciekła z miejsca jako pierwsza, ratując swoje życie i nie przejmując się resztą. Mówi się, że gdyby załoga nie uciekła i zajęła się pasażerami, udałoby się uratować znaczną część ofiar. Do tej pory nie znaleziono 9 ciał, a w Seulu gromadzą się ludzie – w żółtych strojach – domagając się sprawiedliwości.

Jak teraz wygląda życie w Korei po aferze prezydenckiej?

Niedawno wybrano nowego prezydenta. Koreańczycy trafili trochę z deszczu pod rynnę, ale przynajmniej tym razem obyło się bez większych skandali. Szczęśliwcem został centrolewicowy Mun Dze In, specjalizujący się w prawach człowieka. Po wygranych wstępnych wyborach zrobił, moim zdaniem, bardzo głupią akcję przytulania wyborców na ulicy. Chciał im w ten sposób podziękować i zachęcić do oddawania dalszych głosów. Oczywiście okazało się to mega niebezpieczne i nie obyło się bez gróźb i wyzwisk. Nowy prezydent już zadeklarował prowadzenie rozmów z przywódcą Korei Północnej. Jak się będzie sprawował – czas pokaże.

Zobaczcie moje inne wpisy:

Podobne Wpisy

2 Komentarze

  1. Aga mówi

    Zdjęcia ciekawe, dla mnie to egzotyka. Ta szarość to chyba ten przysłowiowy smog, zero słońca, trochę przygnębiające. Ale i tak podziwiam Ciebie,że masz odwagę podróżować do tak odległych zakątków świata. Ja bym się chyba na to nie zdobyła, dlatego czapki z głów 🙂

  2. Candy Pandas mówi

    Kto wie czy nasz prezes też nie ma takiego magicznego „przyjaciela” 😛

Skomentuj

Adres e-mail nie zostanie upubliczniony.