Wycieczka po pandzim mieście – Chengdu

Parę lat temu jeszcze nie wiedziałam co to jest to „Chengdu”, gdzie leży ani z czego słynie. Tak jak zdecydowana większość osób znałam tylko główne miasta w Chinach oraz miejsca, które warto byłoby zobaczyć. Do czasu gdy los zesłał mnie tam w 2013 roku na program wolontariatu.  Poklikałam, poczytałam, rzuciło mi się hasło „pandy” i „dobre jedzenie”, więc wiedziałam, że to będzie miejsce dla mnie. Mieszkam tam już dwa i pół roku, praktycznie czuję się jak lokals, często oprowadzam po Chengdu podróżników. Zapinajcie pasy, zabieram Was na wycieczkę po pandzim mieście.

Rezerwat pandy wielkiej – absolutny must see w Chengdu

Jeden z dwóch rezerwatów w Sichuanie. Drugi znajduje się ok. 100 km od Chengdu i teoretycznie można tam zobaczyć pandy w bardziej naturalnym środowisku. Rezerwat w Chengdu otwarty jest praktycznie przez cały rok. Można do niego dojechać autobusem z centrum miasta bądź trzecią linią metra. Jeżeli zależy Wam na czasie, można również wziąć taksówkę. Koszt biletu wstępu to 60 rmb dla osoby dorosłej i 30 rmb dla dzieci. Do rezerwatu należy wybrać się wczesnym rankiem, najlepiej w okolicach 7 rano, zwłaszcza latem. Wtedy pandy są najbardziej aktywne i bawią się na zewnątrz. Popołudniami za dużo nie zobaczymy – albo będą się chłodzić przy klimatyzacji, albo leniwie wcinać bambusa. Przy odrobinie szczęścia da się zobaczyć pandzie maluchy w inkubatorach albo przedszkolaki ganiające się po placu zabaw.  Więcej zdjęć pand w poprzednim wpisie: Wszyscy mają pandę. Mam i ja

Ulica Jinli – „Krupówki” w Chengdu

Jest usytuowana przy 武侯祠 (wuhouci) najstarszej dzielnicy w Chengdu. Stanowi esencję tego, czego można doświadczyć w Sichuanie – od jedzenia po kulturę i sztukę. Można obejrzeć tam Operę Sichuańską, zobaczyć tradycyjny proces parzenia herbaty, kupić masę ostrych przypraw sichuańskich i pamiątek. Lubię zabierać tam podróżników, ponieważ za niewielkie pieniądze da się pożreć typowe przekąski regionu. Dodatkowo niedaleko Jinli znajduje się mały dystrykt tybetański, gdzie spacerują mnisi i gdzie można zakupić piękne, ręcznie robione przez Tybetańczyków akcesoria. W okolicy znajdziemy też spory wybór knajp z lokalnym jedzeniem. Niestety panuje tam wieczny tłok, upewnijcie się, że portfele są bezpiecznie schowane.

Chunxi Lu i Taikooli – idziemy na zakupy

Miejsce przepełnione galeriami handlowymi. Bardzo nowoczesne, otoczone wieżowcami ze wszystkich stron. Można się wybrać na szczyt budynku IFS i zrobić sobie selfie z gigantyczną pandą „wspinającą się” na wieżowiec. Obok Chunxi Lu znajduje się Taikooli, bardzo luksusowe miejsce ze sklepami Diora, Prady itp. Wokół jest też całe mnóstwo restauracji, w których można dobrze zjeść. Między luksusowymi budynkami ukryta jest świątynia Daci, co prawda nie należy ona do najbardziej imponujących, ale dobrze komponuje się ze scenerią.

Tianfu Square – witamy się z Przewodniczącym Mao

Jest to serce miasta, w którym znajduje się pomnik Mao Zedonga. Jeżeli dochodzi do protestów w Chengdu, to odbywają się one właśnie tam. Skutkuje to napływem policji i odcięciem tej części miasta od życia. Poza tym plac Tianfu wygląda przepięknie nocą. Można się wybrać do pobliskiego hotelu Ritz na drinka i podziwiać panoramę miasta w absolutnie niezwykłej atmosferze. Dla obcokrajowców przebywających w Chengdu przez dłuższy okres czasu Tianfu Square kojarzy się z niczym innym jak nieprzyjemną biurokracją i załatwianiem pozwolenia na pobyt.

Park Ludowy – miejsce zabaw osób starszych

Największy Park w Chengdu, bogaty w historię. To właśnie tam lubią się gromadzić starsi ludzie, śpiewać, pisać znaki na chodnikach czy grać w Mahjonga. Gdy zapominam, dlaczego lubię Chiny i ciągle jeszcze w nich jestem, przyjeżdżam do Parku Ludowego. Uwielbiam w słoneczne dni napić się herbaty i obserwować tańczących wokół mnie staruszków. Bardzo urokliwe miejsce. Latem można wynająć tam łódkę i opłynąć jezioro w parku. Mam do tego miejsca ogromny sentyment, bo to właśnie tam poznałam dwóch przyjaciół z Węgier, dzięki którym mieszkam w Chinach.

Park Muzyczny – chińska hipsteriada

Miejsce, które przypomina mi dom i Łódź. Odnowione stare fabryki pełniące obecnie funkcję nowoczesnych, awangardowych barów i restauracji. Wokół pełno różnego rodzaju artystycznych instalacji mieszających się z hasłami komunistycznymi. Bardzo często grana jest tam muzyka na żywo, jest także sporo atrakcji dla dzieci. To tak zwane „Chiny dla młodych”. Na murach hasła komunistyczne kontrastują z całą aurą tego miejsca.

Lan Kwai Fang – idziemy się bawić

Wieczorami warto udać do Lan Kwai Fang, czyli gigantycznego, pięknie oświetlonego miejsca, w którym znajdują się restauracje i najlepsze kluby w Chengdu. Jeżeli iść w tango, to tylko tam. Miejsce to jest szczególnie lubiane przez wszystkich obcokrajowców. Zaraz obok można podziwiać słynny most 九眼桥 (most o 9 oczach), który wygląda absolutnie magicznie w nocy i… jest dobrym miejscem na przechadzkę podczas randki. Każdy, kto tu mieszka dłużej wie, kiedy należy przyjść do konkretnego klubu, żeby dostać darmowy alkohol i nie wydawać milionów monet.

Dom Poety Du Fu

Jedno z moich ulubionych miejsc do zobaczenia, niestety trochę drogie – koszt to ok. 60 rmb od osoby. Nawet jeżeli ktoś nie interesuje się poezją powstałą w dynastii Tang – nie szkodzi. Warto przyjechać dla samych wrażeń. Jest tam bardzo zielono, dużo urokliwych małych dróżek, tradycyjnych domów, w tle leci relaksująca muzyka. Człowiek po spacerze na terenie posiadłości poety wychodzi cudownie spokojny i uduchowiony. Niedaleko domu Du Fu usytuowane jest Muzeum Prowincji Sichuan, które jest dostępne za darmo. Wystarczy tylko okazać paszport przy wejściu.

 

Oczywiście tych miejsc w Chengdu jest dużo, dużo więcej… Zaproponowane przeze mnie atrakcje stanowią kwintesencję miasta. Optymalny plan zwiedzania powinien zająć intensywne 2-3 dni. W międzyczasie można nacieszyć się lokalnym, ostrym jedzeniem i poprzyglądać się życiu najbardziej zrelaksowanych Chińczyków w Chinach.

Zobaczcie, co jeszcze możecie zwiedzić:

 

 

Podobne Wpisy

7 Komentarze

  1. Magda mówi

    Zarówno ja, jak i mój Marek marzymy o tym, żeby odwiedzić Chiny! 🙂 Mam nadzieję, że będziemy mieli kiedyś taką możliwość i wtedy z pewnością wybierzemy się do tego rezerwatu! 🙂
    Super post i bardzo ciekawy blog! Będę zaglądać 🙂
    Magda

    1. Daria mówi

      to jak się będziecie wybierać daj znać 🙂 powiem co i jak. pozdrawiam 🙂

  2. balkanyrudej mówi

    Moim marzeniem jest zobaczenie pandy na żywo, ale najlepiej w ich naturalnym środowisku.
    Notabene od dziecka miałam słabość do pand – moją ulubioną, pluszową zabawką był duży miś panda, zwany Pandusiem. Moi rodzice wyjechali w wakacje do Chin i przywieźli mi stamtąd pluszową pandę, mimo że trzydziestkę mam na karku. 😉

    1. Daria mówi

      haha, ja dostałam pandę pluszową na 7 urodziny, mam ją do tej pory… i przylgnęło to do mnie na stałe 🙂

  3. Monika | Podróżowisko.pl mówi

    Chiny jakoś nigdy specjalnie mnie nie ciągnęły – nie miałam w planach wyjazdu do tego kraju, ale dla pand chyba mogłabym zrobić wyjątek 🙂

  4. Candy Pandas mówi

    My przez te 2-3 dni rozbiłybyśmy namiot obok pand i nigdzie indziej byśmy nie musiały się ruszać 😀 Może poczęstowałyby nas bambusami xD

Skomentuj

Adres e-mail nie zostanie upubliczniony.