Przeglądasz Kategorię

Chiny

Jest taki wielki gość, który od wielu lat nic innego nie robi, tylko siedzi na tyłku i budzi podziw. Mowa o największym posągu Buddy na świecie, znajdującym się w mieście Leshan w Sichuanie. Przebywałam w prowincji od dłuższego czasu, więc byłoby wielkim wstydem, gdybym nie wybrała się do typka w odwiedziny. Niestety jedyny wolny weekend, w…

Często dorabiam jako korepetytor językowy. Wydaje się, że to prosta praca.  Mnóstwo ludzi to robi. Nie ma nic w tym bardziej mylnego. Wbrew pozorom to strasznie odpowiedzialne zajęcie. Komunikacja w obcym języku jest nieodłącznym elementem naszej rzeczywistości. Od tego jak…

Sierpień w Sichuanie to chyba najgorszy miesiąc do życia. W momencie gdy opuszcza się klimatyzowane pomieszczenie, ubrania pozostają suche na człowieku przez 5 minut, po czym zalewa nas fala potu, z którym nic nie można zrobić. Nawet nie chce odparować,…

Przed wyjazdem do Państwa Środka istniały dla mnie tylko dwa światy. Jeden zwany Europą a drugi Ameryką Północną. Zarówno w jednym jak i drugim czułam się dobrze, wszystko wydawało mi się znane i bezpieczne, na wyciągnięcie mojej ręki. Nie było…

Ja i Zofia obudziłyśmy się rano, spakowałyśmy w spokoju i poszłyśmy na śniadanie. Przy recepcji czekała już nasza zaprzyjaźniono polsko – niemiecka para, która razem z nami miała pojechać do Tagong, miejsca oddalonego od Kangding o około 100 km. Uregulowałyśmy…

Seda zaczarowała nas na tyle, że zapragnęłyśmy zostać w niej dłużej kilka dni, ale niestety na chęciach się skończyło. Jak to w podróży, pewnych wydarzeń nie można ot tak po prostu przewidzieć, tym bardziej, jeżeli są one natury fizjologicznej. Przebywając…

Po naszej – bądź co bądź – traumatycznej podróży spałyśmy pierwszej nocy w Sedzie jak mopsy. Nic nie zakłócało naszego spokoju, było czysto, miło i bezpiecznie. Jeszcze wtedy nie czułyśmy, że znajdujemy się na wysokości powyżej 3800 metrów, ale na…

4 lipca nie tak znowu wcześnie rano czekałam sobie na Zofię (koleżankę ze Słowacji) w lobby w akademiku. Plecak miałam wyjątkowo lekki, humor mi dopisywał i czułam się całkiem beztrosko. Zza rogu wyszła zaaferowana Zofia, mówiąc do mnie, że wczoraj…

Powrót do Chengdu po kilkutygodniowej nieobecności był jak miód na moje serce. Choć w akademiku nadal było pusto, bo nowi studenci nie zdążyli jeszcze przyjechać, znowu mogłam poczuć, że jestem u siebie. Wejście do koreańskiego magazynu, jakim stał się mój…

Mijał siódmy tydzień mojej tułaczki. Nigdy wcześniej nie zdarzało mi się spędzać w podróży tyle czasu. Inaczej jest, gdy wyjeżdża się w do jednego kraju na miesiąc. Inaczej z kolei, kiedy w krótkim czasie pokonuje się kilkunastotysięczne dystanse. Z każdym…